was successfully added to your cart.

Iwashide (carpinus koreana)

Chosen soro lub poprostu soro (carpinus koreana) jest moim ulubionym gatunkiem z drzew liściastych. Grab koreański z wiekiem nabiera fantastycznego koloru oraz niesamowitej faktury kory. Biała kora sprawia, że drzewo w zimie bez liści bardzo pięknie prezentuje się na wystawach.
Jako, że jestem pasjonatem tego gatunku drzewa, staram się powiększać moją kolekcję z roku na rok. Nie jest to takie łatwe, ponieważ soro nie jest rośliną zbyt często spotykaną w kraju kwitnącej wiśni.
Jednym z takich drzew, które kupiłem dwa lata temu jest roślina, którą postaram się przedstawić w tym artykule. Wielkość 32 cm, która klasyfikuje te roślinę, jako chuhin bonsai – jest również moją ulubioną wielkością bonsai, dlatego tez bez zmrużenia oka kupiłem ją.

Pierwszym krokiem, jaki był niezbędny, aby drzewko wróciło do witalności było oczyszczenie rośliny z martwych gałęzi, wycięcie nie potrzebnych oraz zabezpieczenie ran powstałych po cieciu (pasta). To bardzo ważne, ponieważ w momencie, kiedy roślina nie jest zbyt zdrowa zalanie ran kalusem może wogóle się nie powieść i doprowadzić do obumarcia całych gałęzi w roślinach liściastych.
Wycięcie grubych gałęzi, które zupełnie nie pasowały oraz bardzo szpeciły pokrój rośliny zostawiłem na sezon jesienno-zimowy, podczas którego zamierzałem wydrutować roślinę z poprawnie ułożonymi gałęziami.

Kiedy roślina ruszyła po zimowym spoczynku wróciły moje nadzieje, że roślina żyje oraz że będę mógł dalej nad nią pracować. Otwarcie się wszystkich pozostałych na drzewie pąków i rozwiniecie się liści to znak że trzeba roślinę zacząć dobrze nawozić. Nawożenie i dostarczenie dużych ilości wody spowodowało, że drzewko (jeżeli oczywiście korzenie są zdrowe) bardzo dobrze zregenerowało się i wypuściło mnóstwo nowych drobnych gałęzi. Nowe gałęzie to bardzo cenna rzecz podczas zamiany starych i słabych gałęzi na nowe silne. W tym czasie, kiedy nawoziłem roślinę dosyć dużą ilością składników pokarmowych drzewo wypuściło również duże liście, co na tym etapie nie odgrywało żadnej złej roli. Tak jak w przypadku większości roślin liściastych w czerwcu zlikwidowałem duże liście oraz część małych pozostawiając około 40 % masy zielonej, co miało na celu doświetlić głębiej położone gałęzie z paczkami.

Drzewko przez cały sezon wegetacyjny zdołało na tyle się zregenerować, że tak jak zamierzałem wstępne formowanie przeprowadziłem w sezonie zimowym. To dobra pora na rośliny liściaste jednak należy bardzo uważać podczas drutowania, ponieważ grube gałęzie są w tym czasie kruche i bardzo łatwo ulęgają złamaniu.
Drutowanie oraz wycinanie gałęzi jak zwykle przeprowadzałem w tym samym czasie. Dostateczna ilość nowych gałęzi pozwoliła mi na bardzo przemyślane wycinanie gałęzi oraz perfekcyjne wydrutowywanie.

O całkowitej zmianie kształtu w tym drzewie nie było mowy, gdyż zamiana wszystkich gałęzi na nowe zabrałaby mi kolejne kilka lat, a tak naprawdę tylko w klonach pewne błędy są wyolbrzymiane a tym samym nie dopuszczalne.

W przypadku tego drzewka na pewno wielkim minusem była górna cześć z wieloma gałęziami, co powodowało że drzewko nie zwężało się ku wierzchołkowi. Poza tym gałęzie wyrastały na tych samych poziomach (w roślinach liściastych niedopuszczalne) oraz niejednokrotnie były tej samej grubości. Te minusy postarałem się jak najbardziej zminimalizować wycinając niepotrzebne gałęzie oraz w górnej części wycinaj cześć pnia.

Powstałe rany mam nadzieje że w najbliższych latach zostaną zalane na tyle, że nie będą widoczne.
Można jeszcze za minus tej rośliny podać gałąź, która wyrasta po prawej stronie w tym samym miejscu, co główna dolna. Jednak taki minus jest niewielkim defektem, aby w przyszłości rzutował na całość tej rośliny.

Saba miki a raczej uro w przypadku grabów jest dopuszczalne, dlatego tez napewno nie stanowi problemu na przyszłość.

Po zimie pora na przesadzenie do bardziej odpowiedniej donicy.

Kolejny rok wegetacyjny za grabem i kolejne formowanie. Pierwsze druty mogłem swobodnie zdjąć gdyż liściaki po jednym sezonie zazwyczaj utrzymują nadany kształt. Po zdjęciu drutów i wycięciu niepotrzebnych drobnych gałązek ponownie założyłem druty, ale tyko na te gałęzie, które nie trzymały kształtu.

Ważnym elementem w roślinach liściastych jest poprawne ułożenie drobnych gałęzi. Nie wyobrażam sobie, aby można było jakiekolwiek drzewko bonsai uformować tylko poprzez przycinanie. Oczywiście nie jest to nie możliwe jednak cena jak i odbiór artystyczny takiego bonsai będzie napewno niższy niż roślin wstępnie formowanych poprzez drutowanie, a z biegiem czasu poprzez przycinanie.
Dlatego tez za główny cel w dalszych latach stawiam sobie dalszą remifikacje i rozkładanie gałęzi na pozycjach jak również wymianę obecnej donicy na bardziej stosowna do tego bonsai. Kilka szczegółów rozłożenia gałęzi pokaże na fotkach, ponieważ pozwoli to wszystkim na obserwacje, jak wiele pracy i wysiłku należy włożyć, aby bonsai mógł w przyszłości zasłużyć na miano określane japońskim słowem `meiboku` bonsai.

Roslina w roku 2005 na poczatku wiosny.

Po nowych przyrostach , w listopadzie 2005r. roślinę ponownie wydrutowałem.

bonsaimotorworld

Author bonsaimotorworld

More posts by bonsaimotorworld

Leave a Reply